piątek, 7 listopada 2008

spadajace gwiazdy





Meteor, zwany także (błędnie) spadającą gwiazdą – świecący ślad, jaki zostawia po sobie spalający się w górnych warstwach atmosfery meteoroid. Prędkości meteoroidów wchodzących w atmosferę Ziemi mieszczą się w zakresie od 12 do 72 km/s. Bardzo jasne meteory zwane są bolidami. Bolidy dzielimy na 3 grupy:
bolidy,
bolidy dzienne,
super bolidy.
Różnią się one od siebie jasnością. Bolidy przekraczają jasność -4 magnitudo. Bolid dzienny, jak sama nazwa mówi, widoczny jest w dzień. Super bolid ma jasność przekraczającą -15 magnitudo, więc jest o wiele jaśniejszy od Księżyca w pełni. Niektórym bolidom towarzyszą efekty akustyczne, najczęściej przypominające grzmot lub pisk opon. Większość meteoroidów zostaje zniszczona w atmosferze w procesie spalania wywołanym tarciem, nieliczne które spadają na powierzchnię naszej planety nazywamy meteorytami. Ponieważ w przestrzeni kosmicznej wciąż pozostaje bardzo duża ilość rozdrobnionej materii po początkach powstawania Układu Słonecznego każdego dnia powstaje około 1 000 000 widzialnych meteorów.

pojęcia meteoroidu, meteoru i meteorytu są często mylone ze sobą, istotne jest wskazanie różnic pomiędzy nimi:Meteoroidy są to najmniejsze ciała znajdujące się w kosmosie. Powstały podczas formowania się układu słonecznego, miało to miejsce 4,5 miliarda lat temu. Najwięcej meteoroidów krąży między orbitami Marsa i Jowisza. W przestrzeni kosmicznej meteoroidy zderzają się ze sobą przez co wypadają ze swoich orbit i niekiedy wpadają na kurs kolizyjny z Ziemią. Te, które wpadną w atmosferę ziemską, przelatują przez nią z początkową prędkością ok. 20 km/s, a na skutek oporu powietrza wyhamowują na wysokości 20-40 km, rozgrzewając się i świecąc. Ich świetlne ślady nazywa się meteorami. W trakcie hamowania, na skutek wzrostu temperatury, następuje najczęściej całkowite unicestwienie takiego meteoroidu. Jednak czasami, w przypadku większych obiektów, zdarza się, że ich ocalałe części docierają do powierzchni Ziemi i to one właśnie nazywane są meteorytami.
Większe meteoroidy przy wkraczaniu w atmosferę, ze względu na dużą masę i prędkość, rozpadają się i spadają na powierzchnię Ziemi jako „deszcz meteorytowy”.

i jeszcze tylko gwiazda w jezyku lacinskim to stella a najblizsza gwiazda ziemi jest slonce.

czwartek, 6 listopada 2008

inkantacja

wypowiedzenie formuly magicznej w celu np. rzucenia na kogos uroku...;)

Dogmaty: skąd się wzięły?




Trzynaście sakramentów, nieomylność papieża jako nowinka i niepokalane poczęcie zatwierdzone większością głosów – oto krótka historia dogmatów kościelnych

Czyściec, niepokalane poczęcie i wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, nieomylność papieża w sprawach wiary – te dogmaty są tak mocno zakorzenione w dzisiejszym nauczaniu Kościoła katolickiego, że traktuje się je jako stały, nienaruszalny element wiary. Ale dzisiejsze zasady katolicyzmu nie zostały zesłane przez Ducha Świętego w postaci jednej zwartej przesyłki. Większość z nich kształtowała się przez ostatnie dwa tysiące lat, a ich ostateczna wersja zależała nie tyle od niebiańskich objawień, ile od czysto pragmatycznego podejścia do tego, co akurat działo się na świecie. Część z tych podstawowych prawd stała się obowiązującym prawem nie więcej niż kilkadziesiąt lat temu.

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny
Mało który katolik wie, że ten element jego wiary to prawdziwa nowość. Oficjalnie Kościół katolicki uznał to zdarzenie za prawdziwe dopiero 1 listopada 1950 roku. Tego dnia papież Pius XII ogłosił konstytucję apostolską o nieco mylącym tytule „Munificentissimus Deus” (czyli „Najszczodrobliwszy Bóg”), której główną treścią jest stwierdzenie, że „Niepokalana Bogarodzica zawsze Dziewica Maryja po zakończeniu biegu życia ziemskiego została z ciałem i duszą wzięta do niebieskiej chwały”. Dla wątpiących w tę nową prawdę jest też ostrzeżenie, że „gdyby ktoś, nie daj Boże, dobrowolnie odważył się temu, cośmy określili, przeczyć lub o tym powątpiewać, niech wie, że odstąpił zupełnie od wiary boskiej i katolickiej”.

Problem w tym, że owo zabranie w jakieś bliżej nieokreślone miejsce ważącej zapewne dobrych 50 kilogramów kobiety nie pojawia się nigdzie w uznanych przez Kościół pismach. To element tradycji powstałej około III–IV wieku, która była odpowiedzią na dręczące ówczesnych chrześcijan wątpliwości, co też stało się z osobą tak ważną jak matka Jezusa. W apokryfach można spotkać obrazowe przedstawienia zaśnięcia i zniknięcia Maryi, zamiast której apostołowie znaleźli tylko kwiaty.

Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny
To kolejna nowość, choć niemal o sto lat starsza od wniebowzięcia. Ten dogmat ogłoszony został 8 grudnia 1854 roku przez Piusa IX. Ta prawda wiary przebijała się z wyjątkowym trudem. Kłopot w tym, że jej istotą jest wykluczenie Maryi z grona zwykłych ludzi i stwierdzenie, że już od chwili poczęcia w łonie swojej matki była kimś wyjątkowym. Pomysł ten powstał w Kościołach wschodnich gdzieś na początku VII wieku, bo wcześniej mówiło się jedynie o tym, że Matka Boska nie grzeszyła za swojego życia. W 1476 roku papież Sykstus IV ustanowił Święto Niepokalanego Poczęcia na 8 grudnia, dając jednak katolikom wybór, czy chcą uznawać tę prawdę, czy nie. Jednak w XV wieku wielu teologów zaczęło się sprzeciwiać pomysłowi nieuzasadnionego wyróżniania jednego jedynego człowieka w dziejach, a protestantyzm całkowicie odrzucił tę koncepcję.

Sprawa powróciła w XIX wieku i Pius IX po konsultacji z biskupami (546 za, 56 przeciw) zdecydował się ogłosić nowy dogmat.

Wieczyste dziewictwo Maryi
To ostatni z problematycznych dogmatów dotyczących Matki Boskiej, zresztą najdawniej rozstrzygnięty. W Ewangelii jest mowa o tym, że Maryja pozostała dziewicą aż do narodzenia Jezusa, jednak później wspomina się o jego rodzeństwie. Budzi to mnóstwo wątpliwości, które współcześnie tłumaczy się różnym rozumieniem greckich słów „adelphai” i „adelphoi” używanych w oryginalnym zapisie Ewangelii. Miałyby one oznaczać nie bezpośrednie rodzeństwo, lecz dalszych krewnych. Jednak w IV wieku Helwidiusz, jeden z ojców Kościoła, twierdził, że chodzi o faktyczne młodsze rodzeństwo Jezusa. Takie pomysły odrzucił święty Hieronim, powołując się na istniejącą już tradycję wiecznego dziewictwa.

Sprawą zajął się poważnie Tomasz z Akwinu w swojej „Summie teologicznej”, podając tam – jak to on – zabawne z dzisiejszego punktu widzenia argumenty przemawiające za wiecznym dziewictwem. Zdaniem Tomasza gdyby Maryja straciła dziewictwo, uwłaczałoby to Chrystusowi (jednorodzony syn Ojca miałby nie być jedynym synem matki), Duchowi Świętemu (łono przez niego nawiedzone miałoby zostać skalane przez męża), Matce Bożej (miałby jej nie wystarczyć taki syn) i Józefowi (odważyłby się sprofanować Maryję). Dodał też od siebie, że Maryja urodziła bezboleśnie i w cudowny sposób bez otwierania łona i naruszenia błony dziewiczej.
Ostatecznie porządek zrobił w 1555 roku Sobór Trydencki, zatwierdzając wieczyste dziewictwo bez wdawania się w detale anatomiczne. Dziś wielu wierzących ostrożnie woli mówić tylko o „duchowym dziewictwie”, unikając w ten sposób niewygodnej dyskusji o fizyczności.


Nieomylność papieża w sprawach wiary
Ciekawa nowinka pochodząca z 1870 roku. Koncepcja nieomylności została ogłoszona dogmatem na Soborze Watykańskim I, który wydał konstytucję dogmatyczną „Pastor aeternus”. Formalizuje ona znaną od średniowiecza metodę ogłaszania prawd wiary ex cathedra.

Nieomylność papieża często jest błędnie rozumiana przez samych katolików. Nie oznacza ona, że jeśli Benedykt XVI powie, że zupa pomidorowa jest paskudna, to staje się to dla katolików prawdą obowiązującą. Dogmat nieomylności dotyczy sytuacji, w której papież wypowiada się oficjalnie na temat zasad wiary i moralności, ogłaszając ex cathedra prawo. W rzeczywistości od ustanowienia dogmatu papieże posłużyli się przywilejem nieomylności tylko jeden raz – właśnie w 1950 roku, kiedy ogłoszony został dogmat o wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny. Wcześniej, jak choćby w przypadku niepokalanego poczęcia, wykorzystywano podobną procedurę, ale wtedy nieomylność nie była oficjalnie obowiązującym prawem.

Siedem sakramentów świętych
Tu pole do sporów od zawsze było ogromne, bo żadne z pism kanonu chrześcijańskiego nie zająknęło się nawet o czymś takim jak sakrament, a już z pewnością nie podało gotowej listy. Już sama definicja sakramentu pochodząca z katechizmu jest niejasna: „Sakramenty są skutecznymi znakami łaski ustanowionymi przez Chrystusa i powierzonymi Kościołowi”. Owo ustanawianie przez Chrystusa w przypadku namaszczenia chorych albo chrztu jest raczej umowne. Namaszczenie opiera się na cytacie z Ewangelii Świętego Marka: „Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali”, i wzmiance z Listu Świętego Jakuba. A chrztowi poddany został sam Chrystus, zanim rozpoczął nauczanie.
Te niejasności sprawiły, że przez długi czas w Kościele istniało wiele wersji listy sakramentów. W XI wieku mowa była o 12 (dodatkowo namaszczenie na króla, dedykacja kościoła, konsekracja dziewic, poświęcenie zakonnic i obmycie nóg w Wielki Czwartek) lub 13 (jałmużna). Pojawiały się też inne – znak krzyża, święte rany lub woda święcona.

Liczba siedem pojawiła się oficjalnie dopiero w 1208 roku, a potwierdzona została przez sobory lioński II (1274) i florencki (1439). Ostatnie wątpliwości rozwiał Sobór Trydencki (1545–1563), ustanawiając, że sakramentów jest „ani więcej, ani mniej jak siedem”.

Czyściec
To już prawdopodobnie szczyt możliwości wysysania z ewangelicznego palca dziwacznych prawd wiary. Kanon pism nie wspomina nawet o czymś podobnym, jednak dociekliwi badacze dopatrzyli się trzech wzmianek mogących sugerować, że po śmierci nie idzie się od razu do nieba albo do piekła, ale można jeszcze wylądować w niebiańskiej poczekalni. Złośliwcy i jątrzyciele (wśród nich tak wybitni jak Luter) wskazywali co prawda, że jest to zupełnie bezzasadne i służy jedynie wyciąganiu pieniędzy na nabożeństwa za dusze zmarłych. Faktycznie, koronny cytat, na który powołuje się Kościół, pochodzi z Drugiej Księgi Machabejskiej (2Mch 12, 43–45) i brzmi następująco: „Uczyniwszy zaś składkę pomiędzy ludźmi, posłał do Jerozolimy około dwu tysięcy srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech. Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu”.

Koncepcja czyśćca rozwinęła się około VI–VII wieku, jednak oficjalnie do zasad wiary wprowadziły ją sobory florencki (1439–1443) i, a jakże, trydencki.
Piotr Stanisławski

(Przekrój nr 12/2008).

och. jak tu trzeba zachowac dystans i wlasny rozum na temat wszystkiego. straszne.

środa, 5 listopada 2008

Victor & Rolf.




basia kocha victora, victor kocha rolfa. a rolf? basie?

dzis artystycznie modnie, Kędziorku. Victor Horsting i Rolf Snoeren studiowali razen na Akademii Sztuk w Arnhem. ukonczyli ja w 1992, ale zanim zostali zauwaznie na modowej scenie uplynelo jeszcze sporo czasu. w 1996 roku pokazali cos na ksztalt instalacji, w ktorej znalazly sie wszystkie przez nich pozadane elementy: wybieg z lalkami, sesja z projektantami, butik z przeszklona witryna a nawet markowy zapach. takie 'sny w miniaturze'. dwa lata pozniej, poraz pierwszy cudni chlopcy uczestniczyli w pokazie haute couture. cztery nastepne pokazy ugruntowaly ich cudownosc. rok 2000 przyniosl pierwszy pokaz pret-a-porter. szeroka popularnosc zapewnila im wspolpraca z H&M. to bylo w 2006. 'milosna seria'. (pamietam jak dzis, bylam wtedy w Wiedniu. i na przystanku obok Marty akademika wisiala ich piekna czerwona spodnica. do dzis o niej mysle, snie i zaluje, ze jej nie kupilam. ach zycie!). z ciekawostek dodam jeszcze, ze panowie organizuja swietne pokazy mody. a raczej performance. np. jeden nazywa sie 'russian doll', podczas ktorego na oczach widzow ubierali modelke. wszystkie stroje nakladali jeden na drugi. albo w 2005-2006 na fortepianie grala Tori Amos!
tu kilka ich projektow:



deszcz zab



Deszcz zwierząt to niezwykły fenomen meteorologiczny polegający na opadzie z nieba licznych zwierząt, często jednego gatunku. To nietypowe zdarzenie może, lecz nie musi, być połączone z normalnym deszczem. Fenomen deszczu zwierząt pojawiał się już od dawna w wielu podaniach. Znane są świadectwa z różnych krajów i epok, w których motyw ten występuje jako element wielu tekstów pisanych.
Najczęściej "deszcze" te składały się z ryb lub żab, występują jednak przekazy, które mówią o różnych rodzajach ptaków. Okazyjnie deszcze te były tak gwałtowne, że zwierzęta były rozbijane i roztłukiwane o powierzchnię. Niekiedy padające stworzenia przeżywały upadek (szczególnie ryby), co wysuwa wniosek, iż odstęp czasu upływający od "początku" padania aż do zetknięcia się z ziemią jest stosunkowo krótki. Niektóre świadectwa opisują deszcze żab, podczas których zwierzęta pozostają nietknięte. Czasami zwierzęta upadały całkowicie zamarznięte lub zostały uwięzione między blokami lodu; pokazywano w ten sposób, że przed upadkiem osiągnięta przez nie wysokość była niezwykle wielka, gdzie panująca temperatura spada poniżej 0° C . Literatura starożytna obfituje w świadectwa deszczu zwierząt lub deszczu przeróżnych obiektów, takze organicznych.Biblia wspomina o pojawieniu sie zab jako jednej z plag egipskich.Ostatecznie w średniowieczu częstotliwość tego zjawiska w pewnych regionach rodzi w ludziach pogląd, że ryby rodzą się w niebie, już jako osobniki dojrzałe, a potem spadają na ziemię.

Jeden z przypadków ryb spadających z nieba miał miejsce latem 2000 roku w Etiopii w Afryce. Lokalna gazeta pisała: "Niezwykły deszcz ryb, które spadały w milionach - jedne martwe, inne wciąż żywe - wywołał panikę wśród najbardziej religijnych rolników". Jest to tylko jeden z niezliczonej ilości przypadków deszczy ryb, żab, płazów - również aligatorów - które zostały zebrane na przestrzeni wieków, najwięcej z nich opisał badacz zjawisk nadprzyrodzonych, Charles Fort (wiele deszczy faktycznie można nazwać "Fortowską" aktywnością).

Większość takich deszczy zwierząt przypisuje się nawałnicom, tornadom, wodnym strumieniom i podobnym zjawiskom. Ta teoria nie została jednak potwierdzona, mówi się także o silnych wiatrach porywających ryby lub żaby ze zbiorników wodnych, np stawów, strumyków i jezior, następnie przenoszących je - czasami na odległość wielu kilometrów - i upuszczających je na ląd.

Istnieje niezbity fakt podważający tą teorię: w większości przypadków deszcze przynosiły tylko jeden rodzaj zwierząt. Spadał na przykład tylko jeden gatunek śledzia lub żaby. Jak można to wyjaśnić? Czy wyjątkowo silny wiatr może dyskryminować inne gatunki? Jeśli nawałnica pobrała wodę ze stawu, czy nie powinno podczas deszczu spaść wszystko, co się w nim znajdowało - żaby, ropuchy, ryby, chwasty, kleje, może nawet puszki po piwie?

ja pierwszy raz z tym zjawiskiem zetknelam sie w filimie 'Magnolia' kiedy to w jedenej z koncowych scen spada z nieba deszcz zab,och jak bardzo zaintrygowala mnie ta scena ,myslalam,ze to czysty wymysl rezysera a tu natrafilam na filmy dokumentalne i artyluky mowiace , ze to zjawisko naprawde ma miejsce !Hmm...

wtorek, 4 listopada 2008

Tim Walker.




dziś Kędziorku mamy pana fotografa. odkryty dziś. zupełnie przez przypadek w ramach 'researchu' (czyli przegladania starych jak swiat wloskich vogue'ow w bibliotece).
Tim Walker, to taki nasz pan. taki bajkowy, ze az dech zapiera. pan Tim uwielbia budowac swoj specyficzny, bajkowy swiat, natchniony klimatami rodem z Alicji w Krainie Czarow z wielka precyzja i dbaloscia o detale. Duch Levisa Carrolla przewija sie na wiekszosci fotografii Walkera a modelki czesto wcielaja sie w role dziewczatek, zagubionych w nierealnych krainach, pelnych nadnaturalnej wielkosci przedmiotow. na jego fotografiach rzadza brytyjskie modelki: Lily Cole, Stella Tennat, rudowlosa Karen i pastelowe kolory. i och! nawet koty wygladaja jak pudrowe pastylki.
(w ramach informacji powiem tylko, ze pan jest Anglikiem. urodzil sie w Devon w 1970).

ogladaj sobie!



Annie Leibovitz


Anna-Lou "Annie" Leibovitz, (ur. 2 października 1949 w Waterbury, Connecticut, Stany Zjednoczone), słynna amerykańska fotografka portretowa, wielokrotnie nagradzana najbardziej prestiżowymi nagrodami dla fotografów, między innymi przez American Society of Magazine na miarę Fotografa Roku, otrzymała nagrody International Center of Photography a także Nagrodę Grammy, Kelly i ClioW szkole średniej zainteresowała się sztuką, po czym zdała egzaminy do Instytutu Sztuki w San Francisco (San Francisco Art Institute). Zajęła się fotografią po wizycie i sfotografowaniu swojej rodziny na Filipinach. Przez kilka następnych lat zajmowała się różnymi zawodami. W 1969 roku, przez kilka miesięcy była w Kibucu, gdzie brała udział w pracach archeologicznych w świątyni Króla SalomonaKiedy w 1970 roku, Leibovitz powróciła do Stanów Zjednoczonych, złożyła podanie o pracę w nowym czasopiśmie rockowym - Rolling Stone. Wydawca pisma Jann Wenner, na którym młoda fotografka zrobiła wielkie wrażenie swoim portfolio, zaproponował jej stanowisko głównej fotografki. W 1973 awansowała na stanowisko dyrektora fotograficznego i sprawowała tą funkcję do 1983 roku. Od roku 1983, pracowała dla Vanity Fair jako niezależny fotograf. W tym samym roku odbyła się jej pierwsza wystawa zdjęć, jak również wydała swoją pierwszą książkę. W latach 80. jej zdjęcia zaczęły się pojawiać w wielu znanych amerykańskich gazetach jak między innymi Time, Newsweek, New York Times, Life oraz europejskich: Paris Match, London Independent Magazine, Stern.
Wśród fotografowanych przez Leibovitz osób znalazły się między innymi takie gwiazdy jak John Lennon i Yoko Ono, Demi Moore (kiedy była ciężarna), Michael Jackson, William S. Burroughs, Andy Warhol, Whoopi Goldberg, Meryl Streep. Najsłynniejsze stały się zdjęcia z sesji Lennona i Yoko Ono, w dniu śmierci artysty. Robiła też zdjęcia dokumentalne, np. z Sarajewa. Przygotowywała kalendarz Pirelli na rok 2000.
W 1986 roku była oficjalną fotografką Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej, a w 1996 - Igrzysk Olimpijskich w Atlancie.
Jest lesbijką[1]. W latach osiemdziesiątych poznała swoją życiową partnerkę, pisarkę Susan Sontag, z która była związana, aż do jej śmierci w 2004 roku. W 1999 roku wydała wraz z nią książkę Women. Ma trójkę dzieci.

Pisze dzis o niej poniewaz zauwazylam w metrze plakat informujacy o jej wystawie w London's National Portrait Gallery - Annie Leibovitz: A PHOTOGRAPHER'S LIFE , 1990 - 2005 .
Na wystawie obok 'profesjonalnych'sesji bedzie mozna odnalesc zdiecia jej rodziny i przyjaciol w bardzo osobostej wrezc intymnej odslonie .Hmm mozemy sie przejsc;)!

Sama Leibovitz mowi-
'I don't have two lifes, this is one life and the personal picture and the assignment work are all part ot it.'

a to kilka stron :

http://big3asy24.multiply.com/photos/album/2/Anna_Leibovitz_Disney_Pictures

http://fototapeta.art.pl/fti-alp.html

poniedziałek, 3 listopada 2008

Rafal Wojaczek





Rafal Wojaczek (1945-1971) poeta zaliczany do grona POETOW WYKLETYCH.Duza czesc swojego zycia spedzil we Wroclawiu.W 1969 ukazal sie jego pierwszy debiutancki tan SEZON (doskonale przyjety przez krytkow).W czasie pobytu we Wroclawiu pograzal sie w alkoholizmie i depresji,leczyl sie przez pweien czas w szpitalu psychiatrycznym co opisal w krotkij prozie SENATORIUM. W 1970 ukazal sie jego drugi zbior wierszy INNA BAJKA.
W 1971 po kilku probach samobojczych zmarl po przedawkowaniu lekow.
Główne tematy jego poezji to śmierć, miłość, fascynacja kobiecością i cielesnością (zazwyczaj ujętą w estetyce turpistycznej). Erotyzm i seksualność łączą się częstokroć ze śmiercią. Podmiot liryczny jego wierszy mówi najczęściej o bólu, ma poczucie odrębności, buntuje się przeciwko obłudzie świata i społeczeństwa, z drugiej strony uparcie penetruje mroczne zakątki ludzkiej duszy, bada swoje lęki, niepokoje, obsesje. Język jego poezji jest zazwyczaj bardzo naturalistyczny i brutalny, wypełniony somatyzmami i wulgaryzmami. Z drugiej strony pod dosadną warstwą językową często przemycał Wojaczek głęboki liryzm i pragnienie czułości.(wikipedia).
A teraz wiersz od ktorego wszytsko sie zaczelo ,zaskakujace jest to w jaki piekny sposob ukzauje uczucia , pragnienia kobiety...

Prośba
Zrób coś, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej
Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam
I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam
I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej
Na pewno mieć nie mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła

Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej
Już w ostatni por skóry tak dawno mi wniknąłeś
Ze nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś
I choć nie wierzę by mógł być ktoś bardziej otwarty
Dla ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz.


- Rafał Wojaczek -

Kilka slow wiecej o R.Wojaczku i wybrane wiersze :

http://kadinsky.webpark.pl/wiersze.html

Alina Orlova.


popatrz jaka cudowna pani: Alina Orlova - litewska piosenkarka. (ur. 28. czerwca, 1988) śpiewa po litewsku, angielsku oraz rosyjsku. urodzila sie w Visaginas, małym miasteczku robotniczym na Litwie. jej tata jest Polakiem!
pomimo, że pięc na siedem szkół w mieście było rosyjskimi, to rodzice posłali ją i jej brata do liteswkiej szkoły. tym sposobem nauczyła się mówić biegle w dwóch językach. w szkole brała lekcje gry na pianine oraz chodziła na zajęcia ze sztuki.
jej debiutancki album został wydany w styczniu 2008. nazywa się "Laukinis Šuo Dingo" ( "The Wild Dog Dingo"). nazwany pod wpływem rosyjskiej książki dla dzieci.
ta piękna pani śpiewa głównie po litewsku. słyszałaś kiedykolwiek litewskie piosenki, Kędziorku? to naprawdę pięknie brzmi. i wcale nie tak twardorosyjsko.
ale do rzeczy. masz tu jedną piękną piosenkę:




dużodużo więcej na jej majspejsie:
myspace.com/alinaorlova


tu cała płyta do ściągnięcia:
bolachasgratis.baywords.com/?p=375